Kocham śniadania!

Kocham śniadania!

Pancakes

Pancakes
Vegerun

Pancakes

Pancakes
Vegerun

Pancakes

Pancakes

Pancakes

Pancakes

środa, 1 czerwca 2016

Zmiany na lepsze

Witam Was już w czerwscu!! Chciałam powiedzieć Wam cos bardzo ważnego...Wczoarj po 14latach odkąd zaczeły się moje problemy z zaburzeniami odżywiania wrócił mi okres!! Jak tego dokonałam?
Podzielę się z Wami najważniejszymi zmianami jakich dokonałam w ostatnim czasie. Pamiętajcie, że każdy organizm jest inny więc to co mi pomogło nie musi pomóc Tobie...

* najważniejszą rzeczą jest wg mnie odblokowanie głowy!!!Nie wiem jak to opisać, ale Ci którzy miali podobne przejście wiedza o czym mówię...Musisz poczuć, że nie robisz nic na siłę, nie żyć schematami, nie rezygnować z przyjemności bo co,ś w głowie nie daje Ci na to przyzwolenia.
* jedzenie....Sprawiaj sobie przyjemność poprzez odżywianie. To co jesz ma dawać Ci satysfakcje, ma być tzw comfortfood. Nie jedz czegos bo przeczytałas, że coś Ci pomoże. Wybieraj to co Ci organizm podpowiada. W moim przypadku były to zdrowe tłuszcze unikane przez lata...masło orzechowe, tahini, orzechy, nasiaona.
* jedz regularnie! Długie przerwy lub jedzenie raz dziennie niestety zaburza cały cykl. Nauczyłam sie jesc mniejsze porcje kilka razy dziennie. Nie mam sztywnych zasad co do godzin. Jem wtedy kiedy jestem głodna. Czasami 4 a czasem 7-8razy dziennie. No i różnorodość! Nie planuje co będę jadła danego dnia! Oczywiście jak chce zjesc na śniadanie tort to musze zaplanować to:P
*Sport!! Zawsze mnie straszono, że aby unormowało mi się wszystko bedę musiała zrezygnowac ze swojej pasji...Nie dopuszczałam tej myśli do siebie. No i jestem przykładem, ze wystarczą drobne zmiany. Biegam nadal duzo, pływam 2 razy w tygodniu, pracuje jako instruktor spinning i indoorwalking. Jakie zmiany zaszły?. Zrezygnowałam z beznadziejnym czynności , które robiłam automatycznie jak robot. Treningi po 45minut przed monitorem 3razy w tygodniu zamieniłam na rozciąganie, a codzienny plank po 20minut na krótkie treningi ze sztangą jak mam ochotę:)
*sen- to była najtrudniejsza chyba kwestia u mnie...Ci co trochę mnie znaja wiedzą, że jeszcze niedawno chodziłam spać ok 4 rano albo i później...Wstawałam późno, cały dzień był ułozony pod ćwiczenia, jedzenie. Obłęd!Zero czasu dla przyjaciół, męża i ....SIEBIE!! Teraz chodze spać około północy, wszystko zależy jak się wyrobie ze wszystkim. Wstaje rano ok 6-9. Mam duzo energii i czasu!!
* Rozpieszczaj się!! To bardzo trudna sprawa dla osób mających problemy z samoakceptacją...wiem..ale codziennie powtarzam sobie, że kilogramy to tylko cyfry...ja jestem ważna i skoro jest mi tak dobrze, mam tak duzo...Nie można sie cofać! Pokochaj siebie, jedz zdrowo, celebruj przyjemne momenty!

To tyle ujmując to w małym skrócie, mam nadzieję, ze uda mi sie w tym wytrawać ale jestem prawie pewna, ze tak...Dlaczego?. Bo od kilkunastu lat nie czułam sie tak jak teraz obecnie. Czyli jak? Wolna!!!To ja decyduje o swoim życiu.
Jeśli jesteś w momencie beznadziejnym...pomyśl...ja tez w nim byłam..Nie wierzyłam, ze coś moze sie zmoienić na lepsze. Chcę być przykladem, że mozna...Mam jeszcze wiele planów i wiem, że to tylko kwestia czasu by palny zmieniły sie w czyny:) CDN....<3 p="">



5 komentarzy:

  1. Cieszę się razem z Tobą :* Mi w poprzednim miesiącu również wrócił okres, mam nadzieję że za kilka dni znów naturalnie się pojawi...
    Wyglądasz pięknie, porównując te dwa zdjecia, na drugim masz o wiele ładniejszy, bo naturalny i szczery uśmiech i widać, że na prawdę jesteś szczęśliwa :)
    Mam nadzieję, że mi też kiedyś uda zostawić to wszystko za sobą :) I w końcu zaakceptować swoje ciało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana! Musi sie udać...tyle złego sie wydarzyło...więcej nie pozwole by choroba zabrała mi coś!!! 3maj się ciepło:*

      Usuń
  2. dobrze że teraz zaakceptowałaś siebie i czujesz się lepiej ;) to najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wierzyłam,że może mi się to udać:)

      Usuń
  3. Dziękuję bardzo za wpis u mnie :* Od razu nasunęło mi się na myśl, że wiarą można góry przenosić. Tyle razy wydawało mi się, że jestem już na prostej, nieraz wydawało mi się, że jestem szczęśliwa, ale za każdym razem zbaczam z właściwej drogi, ale to właśnie dzięki temu, że wierzę, że wszystko jest możliwe, nie poddałam się i się nie poddaję :) Z tego co napisałaś, wydaje mi się, że punkt pierwszy jest kluczem. Właśnie to bliżej nieokreślone odblokowanie, żeby te trybiki w głowie zaskoczyły, by zrozumieć, że robi się coś dla siebie, nie wbrew sobie, a wtedy cała reszta łatwiej przychodzi :)

    OdpowiedzUsuń